Uzależnienie od lotówPrzeczytałam ostatnio w Internecie nagłówek, że latanie uzależnia i pomyślałam sobie, że coś w tym musi być. Od chyba 6 lat prawie każdego dnia śledzę namolnie oferty tanich linii lotniczych, wyłapuje te najlepsze i korzystając z nich tanio latam po Europie, czyniąc to średnio od czterech do sześciu razy w roku. Dzięki subskrypcji otrzymuję od tych najpopularniejszych przewoźników na skrzynkę mailową newslettera i znam dzięki niemu aktualne ceny za przeloty.

Uwielbiam poznawać nowe miejsca, ale i latanie sprawia mi niebywałą radość i przyjemność. Korzystając z okazji promocyjnych ofert, tanie latanie wciągnęło mnie okropnie. Potrafię polecieć na drugi koniec Europy chociażby na jeden weekend. Oprócz wrażeń z odbytych podróży zapisuję sobie w podróżnym pamiętniku, który wszędzie, gdzie lecę ze sobą zabieram, pokonane kilometry. Wiem, że są tacy, którzy chociażby ze względu na swoją pracę, dużo więcej ode mnie podróżują samolotami, ale dla mnie mój stan licznika lotów wgląda imponująco. Gdyby nie tzw. okazje tanich przewoźników, na przelot samolotem regularnych linii mogłabym sobie pozwolić może raz na rok, a i licznik byłby wówczas mizernie niski.

Tacy amatorzy latania, jak ja, mają swoją stronę w Internecie. Możemy w niej wpisywać swoje loty, a system nam wylicza rzeczywistą odległość między zdobytymi przez nas portami lotniczymi. Można się też z niej dowiedzieć ile razy dolecieliśmy na Księżyc lub okrążyliśmy Ziemię.

Zaletą korzystania z regularnych linii lotniczych jest możliwość kolekcjonowania mil dzięki programom lojalnościowym. Zbiera się je podróżując danymi liniami lotniczymi, albo kupując gazetę lub bułki, czy nawet zamawiając kawę, w którejś z sieciowych kawiarni. Warunkiem jest płacenie za wszystko odpowiednimi kartami kredytowymi. Dodając tak ziarnko do ziarnka, po jakimś czasie gromadzący na swoim koncie mile, stają się na przykład przeszczęśliwymi posiadaczami biletu do Paryża, Aten, Londynu, czy Madrytu.

Mimo, że coraz więcej Polaków przekonuje się do podróżowania samolotami i wybiera właśnie ten środek transportu jako najbardziej niezawodny, to jednak taka forma zdobywania świata nadal jest uważana za ekstrawagancję.