Wszystkie linie lotnicze bez wyjątku, które wykonują rejsy z i do UE mają obowiązek wykupienia w 2012 roku równowartość 15 procent wszystkich pozwoleń dostępnych na unijnym rynku handlu emisjami, reszta przyznawana jest im za darmo. Niektórzy uważają, że przepisy te są niezgodne z prawem międzynarodowym, dlatego amerykańskie linie lotnicze postanowiły je zaskarżyć. Niestety dla przewoźników, a stety np. dla elektrowni, które od dawna płacą za emisję, Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej jednogłośnie odrzucił wszelkie oskarżenia, co miało miejsce jeszcze w zeszłym roku. W swoich argumentach Trybunał wyjaśnił, że unijny system handlu emisjami CO2 w lotnictwie nie narusza prawa międzynarodowego. Jeśli jakiś przewoźnik operujący na terenie Unii nie wykupi pozwoleń na emisję CO2 musi liczyć się z karą finansową w wysokości 100 euro za tonę ekwiwalentu CO2. Jak wiadomo termin za rok 2012 przypada 30 kwietnia 2013, wtedy też następuje rozliczenie się linii lotniczych.

Sytuacja poruszyła nie tylko amerykańskie linie, największy europejski producent samolotu mianowicie Airbus w porozumienia z kilkoma partnerami oraz liniami lotniczymi zdecydował się wystosować apel do rządów Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii, by te zatrzymały narastający konflikt o unijne pozwolenia na emisję CO2 w lotnictwie. Wśród państw sprzeciwiających się wprowadzeniu Europejskiego Programu Handlu Emisjami są między innymi Chiny. Pismo zjednoczyło między innymi prezesów takich europejskich linii lotniczych jak Air Berlin, Air France, British Airways, Iberia, niemiecka Lufthansa, Virgin Atlantic, MTU Aero Engines oraz firmę Safran.

Nikt ich nie pytał o zgodę, sami ją wyrazili wykonując połączenia na europejskim niebie, dlatego zostali włączeni do unijnego systemu handlu emisjami dwutlenku węgla (ETS). Linie lotnicze tak samo jak inne organizacje, których działalność generuje emisję CO2 do atmosfery powinny płacić za tą emisję, tak się też stało w 2012 roku. Jak wiadomo oznacza to spore koszty, w które w bieżącym roku szacowane są na poziomie 900 milionów euro, jednak już za 12 lat wynosić będą prawie 3 miliardy euro. USA, Chiny, Rosja, Brazylia i Indie nie chcą płacić za unijne pozwolenia, tłumacząc się tym, że ich siatka obejmuje znikomą ilość połączeń do Europy. Co raz częściej mówi się także o tym, że krajach tych europejskie linie lotnicze będą bojkotowane i zostaną na nie nałożone specjalne podatki czy ograniczenia w prawach do ruchu lotniczego. Chiny już wstrzymały wydanie zgody na zamówienie samolotów Airbusa o wartości 12 mld dol. podobne sytuacje mogą przyczynić się do utraty pracy nawet przez tysiąc osób pracujących dla tego producenta. Każdy kolejny kraj, który mówi nie ETS również może przyczynić się do odwołania wielu transakcji i działań odwetowych. Najnowsze informacje podaje, że wśród globalnej branży lotniczej aż 29 sprzeciwia się opłacaniu przez ich linie lotnicze unijnych pozwoleń na emisje dwutlenku węgla.